obraz miejsca

Oleandrów 3

ul. Oleandrów 3

szampan – hot dog – złoto

Pierwszego szampana otworzyliśmy w marcu 2015 roku. Jako młodym barmanom marzyło nam się stworzenie miejsca, w którym będziemy mogli popuścić wodze fantazji, urządzić go zgodnie z naszą nieco barbarzyńską estetyką, realizować ciekawe, dziwaczne koncepcje. Sam remont, który przeprowadzaliśmy z nieocenioną pomocą kochanych Z. i W., był arcyciekawym przeżyciem. Ograniczony budżet, stres, trochę nerwów i odrobina krzyku, ale przede wszystkim niecałe 40 m2 do dyspozycji na realizację naszych najbardziej frymuśnych pomysłów. Założeniem było stworzenie niewielkiego przybytku, w którym moglibyśmy częstować naszych Gości kawą, hot dogami i prosecco. Co ważniejsze, chcieliśmy zrobić to właśnie na tej ulicy, w tym nieco zapomnianym przez Warszawiaków rejonie, gdzie wciąż istnieje dużo święcących pustką witryn. Stąd prosty pomysł na nazwę. Chcieliśmy, aby lokal kojarzył się ludziom z tą niewielką, kameralną uliczką, którą lubiliśmy od dawna odwiedzać. Chcieliśmy tchnąć w nią nowe życie. Lokal miał więc promować ulicę, a ulica miała się odwzajemnić, promując go swą nazwą i głęboko zakorzenionym duchem. Założeniem było również, aby nie zamykać się z działalnością w czterech ścianach, a animować całą ulicę oraz jej okolice, by nie były jedynie miejscem kojarzonym z palącymi się samochodami. Nawiązując do bogatej, sięgającej czasów przedwojennych historii stwierdziliśmy, że będziemy tworzyć nasz lokal w duchu dekadencji i upadłego splendoru. Stąd wystrój, który miał siać zamęt, łącząc atrybuty luksusu z surowością remontu. Kontynuując tą tematykę, wkomponowaliśmy w nasze Menu znakomite wina i szampany oraz przystępne, nieskomplikowane hot dogi. Działamy pod nazwą Oleandrów 3 – Prosecco Bar/Cafe.


Nieprzeciętny wystrój „Oleandrów 3” jest owocem naszej współpracy z przyjaciółką, dekoratorką wnętrz oraz scenografką Zofią Majewską. Ogromna witryna, hiszpańskie kafelki, mosiężny bar z blatem pokrytym żywicą epoksydową i złoty syfon to tylko część estetycznych walorów tego miejsca. Wszystko jest ładne. Sufit został ozdobiony specjalnie zaprojektowanym oświetleniem, w którego towarzystwie odpoczywają oczy. W sezonie letnim przed lokalem pojawia się ogródek umożliwiający spędzanie czasu na słońcu i świeżym powietrzu. Elementem dekoracyjnym wnętrza są również meble, które pochodzą od polskich projektantów lat 80-tych. Uwagę niewątpliwie przykuwa odkryta z tynku ściana, na której co tydzień pojawia się nowa twarz – portret osoby odwiedzającej lokal. Ten zainicjowany przez fotografa Tomka Sikorę projekt jest swego rodzaju artystyczną listą obecności na „Oleandrów 3”. Jednym słowem Maroko + upadły przepych. Ciężko to opisać – trzeba zobaczyć.