PRJEKTANT WNĘTRZA KSIĘGARNI NA TŁOMACKIEM 

image

Skąd pomysł na współpracę z Instytutem?

Inicjatywa wyszła od Ani Chylak i Joli Herzog z ŻiH-u. Zgłosiły się do mnie z pomysłem, żeby na parterze otworzyć kawiarenkę przy istniejącej księgarni.

Jaka jest specyfika lokalizacji?

Instytut jest arcyciekawym miejscem, które koleje losu zepchnęły na zaplecze Placu Bankowego. W miejscu, w którym dzisiaj znajduje się Błękitny Wieżowiec, przed wojną stała Wielka Synagoga na Tłomackiem, o czym mało kto dziś pamięta. Przed wojną budynek Instytutu przylegał do synagogi i mieścił w sobie Główną Bibliotekę Judaistyczną oraz Instytut Nauk Judaistycznych kształcący elitę warszawskich rabinów. Podczas II wojny światowej Niemcy wywieźli księgozbiór i wysadzili Synagogę. Budynek, choć wypalony, przetrwał. Teraz mieści Instytut Historyczny, a przy okazji największy w Polsce księgozbiór judaistyczny. Otwarcie księgarni i kawiarni „Na Tłomackiem” jest częścią szerszej akcji wychodzenia Instytutu z cienia Błękitnego Wieżowca. Dzięki temu miejsce, które niegdyś było centrum miejskiego życia, znowu się nim staje.

Skąd pomysł na stworzenie tak oryginalnego układu wnętrza?

Projekt powstał we współpracy z moim bratem Janem Gronkiewiczem. Od początku było dla nas jasne, że nie będziemy odtwarzać przedwojennych klimatów i budować romantycznej scenografii, żeby wskrzesić Tłomackie. Poszliśmy innym tropem. To, co charakterystyczne dla miejsca, czyli cień Wielkiej Synagogi, jest niewidoczne dla oczu. Pustka, która po niej została, stała się inspiracją by zainscenizować wnętrze księgarni.

I tak jak zwykle wchodzimy do przestrzeni, w której stoją regały z książkami, tu chcieliśmy wejść do środka samego regału.

Wchodzimy i znajdujemy się w dziwnej strukturze, która służy ekspozycji książek. Z drugiej strony tworzy miejsce spotkania z duchem historii, z książką lub po prostu ze znajomymi.

Jak zostały zaprojektowane regały?

Kiedy stoimy twarzą do podświetlanego kasetonu, na którym widać starą pocztówkę z wizerunkiem synagogi, po prawej stronie mamy regał. Jest wyżłobiony w taki sposób, aby odwzorować w przestrzeni wnętrze synagogi, a dokładnie jej prawej nawy. Regał po lewej, z podestami mieszczącymi szuflady, wycięty jest tak, by stworzyć negatyw przekroju przez Grubą Kaśkę, czyli mały siedemnastowieczny tolos usytuowany na torowisku Al. Solidarności. Jako najstarszy pamięta czasy kiedy plac przy Tłomackiem tętnił życiem – sklepy, kawiarnie, czynszówki i kolorowy tłum wylewający się tu z Nalewek. Wybór padł akurat na ten budynek, bo obok sfery naukowej i sakralnej atmosferę placu tworzył też miejski ruch.

Jaki był cel takiego zabiegu?

Udało się stworzyć negatyw architektury placu przy Tłomackiem – formę, której odlewem nie jest brązowy pomnik, ale ruch generowany przez odwiedzające to miejsce wycieczki, klientów księgarni i przechodniów. W ten sposób wywołana jak duch synagoga nadal oddziałuje na wyobraźnię.

Miejsce żyje. Pracownicy zamiast spotykać się w salkach konferencyjnych chętnie gromadzą się przy stole na dole lub na kanapie na antresoli. Klienci, początkowo onieśmieleni, stopniowo przyzwyczajają się do chodzenia po podestach i siadania na poduchach.

Czy uważasz, że Warszawa pięknieje?

Warszawa przed wojną była dużym slumsem z kilkoma pięknymi ulicami w Centrum i ciekawymi osiedlami na Żoliborzu, Mokotowie. Wojna i komuna stworzyły miejsce do działań. Choć nie powstała od tamtego czasu jakaś specjalnie spektakularna architektura (pogrzebano niejedną szansę jak choćby MSN projektu Kereza), to miasto żyje dzięki niesłychanemu potencjałowi miejsc takich jak Plac Zbawiciela, czy bulwary nad Wisłą. Są one nie tylko interesujące, ale też bardzo piękne właśnie dzięki buzującemu tam życiu. Pojawiają się i znikają coraz to nowe knajpy, które świadczą o tym, że Warszawiacy po latach letargu wreszcie wychodzą z domów, żeby spędzać czas na mieście. Polecam ulicę Oleandrów, gdzie jest kilka dobrze zaprojektowanych wnętrz.

Które miejsca w Warszawie często odwiedzasz?

Ostatnio dosłownie żyję w mieście. Włóczę się w okolicach domu na Noakowskiego (polecam obiady w Lab Life), Poznańskiej (kolacje w w Krakenie i Bejrucie), Placu Zbawiciela (piwo w Planie Be, śniadania w Heritage)… Piękny bar z bursztynowej żywicy widziałem ostatnio na Oleandrów 3.


Kacper Gronkiewicz urodził się w 1975 roku w Warszawie, gdzie obecnie mieszka i pracuje. Jest absolwentem Politechniki warszawskiej na Wydziale Architektura oraz paryskiej Ecole d’Architecture Paris-Val-de-Marne. Od 2005 roku pracuje jako architekt i architekt wnętrz przy projektach publicznych i prywatnych. Podczas tworzenia uwzględnia nie tylko użyteczność projektowanej przestrzeni, ale też jej unikalny charakter i wydźwięk. W wolnym czasie uprawia wspinaczkę.